Dlaczego lubimy zakłady bukmacherskie

Uwielbiamy się ekscytować, mieć rację i wpływać na rzeczywistość. Zakładając się, spełniamy wszystkie te potrzeby, nie ryzykując przy tym zbyt wiele.

Księga zakładów

W herbaciarni słynnego ośrodka badawczego Bell Laboratories popołudniami spotykali się naukowcy, by w swobodnej atmosferze porozmawiać o intrygujących problemach. Dyskusje często zamieniały się w trudne do rozstrzygnięcia spory i za najlepszy sposób ich zakończenia uznawano zakład. Jego zawarcie potwierdzano wpisem do specjalnej księgi, którą wypełniano przez kilkadziesiąt lat. Do 1990 r., kiedy to „Księga zakładów” zniknęła. Ukradł ją ktoś, kto nie potrafił przegrywać.

Dziś taki „numer” niewiele by dał. Naukowe zakłady przeniosły się bowiem do internetu, a tam nic nie ginie. W sponsorowanym przez Jeffa Bezosa, założyciela firmy Amazon, serwisie Long Bets zawarto już ponad 700 formalnych naukowych zakładów. Np. o to, czy do 2030 r. powstaną sterowane całkowicie automatycznie samoloty pasażerskie albo czy w 2060 r. liczba ludności świata będzie mniejsza niż obecnie. Najdłużej na rozstrzygnięcie poczeka zakład o to, czy w 2150 r. będzie żyła przynajmniej jedna osoba urodzona w roku 2000 (…)

(…) Jak mówi prof. Tomasz Zaleśkiewicz, kierownik Katedry Psychologii Ekonomicznej SWPS i Centrum Badań nad Zachowaniami Ekonomicznymi zakładając się, kieruje nami potrzeba ekscytacji.

– Większość ludzi lubi dreszczyk emocji, ale pod warunkiem, że nie wiąże się ze zbyt dużym ryzykiem. Zakładanie się znakomicie zaspokaja tę potrzebę. To forma hazardu, w której jest więcej zabawy niż zagrożenia. Oczywiście są osoby, które potrzebują silniejszej ekscytacji i zakładają się o wysokie stawki, jednak stanowią mniejszość. W bywają nieliczni, w kolekturach lotto – miliony – wyjaśnia „Focusowi” prof. Zaleśkiewicz.

Zakładamy się też, gdy chcemy dowieść swoich racji. Jeden z najsłynniejszych zakładów zawarli w 1980 r. ekolog Paul Ehrlich i ekonomista Julian Simon. Stawka była niewygórowana – kilkaset dolarów, ale chodziło o… przyszłość świata. Ehrlich, autor głośnej książki „Bomba demograficzna”, przepowiadał, że gwałtowny wzrost liczby ludności nieuchronnie prowadzi do szybkiego wyczerpania surowców, głodu i upadku cywilizacji. Simon patrzył w przyszłość z większym optymizmem. W magazynie „Science” opublikował artykuł, w którym przekonywał, że dzięki coraz doskonalszym, bardziej wydajnym i oszczędnym technologiom do globalnego kataklizmu nie dojdzie.

„Pojawią się ludzie z jeszcze lepszymi pomysłami i chociaż wydaje się to nieprawdopodobne, zasoby Ziemi okażą się niewyczerpane” – puentował. Ehrlich odpowiedział, że niewyczerpane są jedynie pokłady głupoty.

Dyskusja tak się zaogniła, że Simon zaproponował zakład: jeśli źródła surowców się kończą, ich ceny w ciągu 10 lat mocno wzrosną i chętnie zapłaci Ehrlichowi tę różnicę. Jeśli jednak spadną – Ehrlich zapłaci jemu. By uniknąć zarzutu 0 manipulację, pozwolił oponentowi wybrać pięć surowców. Następnie dokonali umownego zakupu miedzi, cyny, chromu, niklu i wolframu za 1000 dol.

Po 10 latach Ehrlich przesłał oponentowi czek na 576 dol. 1 7 centów – o tyle spadły ceny. Mimo że przegrał, nie przejął się porażką. „Julian Simon przypomina faceta, który skoczył z Empire State Building i na wysokości 10. piętra radośnie krzyczy: jest świetnie” – oznajmił na konferencji prasowej. Poniekąd miał rację, bo gdyby założył się o dekadę później, kiedy gwałtownie zaczęły się rozwijać gospodarki Chin i Indii, wygrałby. Obaj mieli argumenty, które mogły zapewnić wygraną, ale żaden nie dysponował pełną wiedzą. Tak dzieje się bardzo często i dlatego przegrywamy zakłady.

– Mamy naturalną skłonność do przeceniania swojej wiedzy, umiejętności i pamięci. Jesteśmy czegoś absolutnie pewni, a po sprawdzeniu ze zdziwieniem stwierdzamy, że jednak się myliliśmy – wyjaśnia prof. Zaleśkiewicz.

Ta słabostka dotyka wszystkich, od kibiców zakładających się o wynik meczu sprzed lat po geniuszy dokonujących przełomowych odkryć. Wybitny astronom Johannes Kepler był tak pewny swych umiejętności, że założył się z kolegą po fachu Christianem Longomontanusem, iż w ciągu tygodnia dokona obliczeń i określi orbitę Marsa.

Obliczył… ale po dwóch latach. Bo zadanie okazało się trudniejsze niż sądził. Przegrał zakład, lecz odkrył, że planety krążą wokół Słońca nie po okręgu, lecz po elipsie, której jednym z ognisk jest Słońce.(…)

Elton John założył się z Johnem Lennonem

, że jeśli eks Beatles nagra w szybszym tempie swoją piosenkę „Whatever Gets You Through The Night”, zdobędzie pierwsze miejsce na brytyjskiej liście przebojów. Miał rację, a ze zwycięstwa Eltona Johna najbardziej ucieszyli się fani, gdyż zgodnie ze stawką zakładu obaj muzycy wspólnie wystąpili na koncercie z okazji Święta Dziękczynienia.

Dan Bilzerian

– inwestor giełdowy, hazardzista założył się w 2011 roku ze swoim prawnikiem, że jego sportowa AC Cobra z 1965 roku okaże się szybsza od nowego modelu Ferrari 458 z 2009 r. Blizerian wygrał wyścig i 385 tys. dol. W 2016 r. zainkasował 600 tys. dol. od zarządcy funduszy hedgingowych i zawodowego pokerzysty Billa Perkinsa. Założył się z nim, że w ciągu 48 godz. przejedzie na rowerze z Las Vegas do Los Angeles (miasta dzieli ok. 450 km). Blizerian zatrudnił jako osobistego trenera samego Lance’a Armstronga i dojechał na czas.

Jose Murinho

jest wybitnym trenerem piłkarskim, jednak słynie z kontrowersyjnych zachowań i wypowiedzi. Gdy w 2016 r. objął drużynę Manchesteru United, zawodnicy przyjęli go z rezerwą. By przełamać lody, założył się z nimi o kwestię, na której znali się lepiej od niego – o zwycięzcę turnieju golfowego Masters w USA. I udowodnił, że jednak warto zaufać jego umiejętnościom – wygrał tysiąc funtów. (…)

źródlo: focus.pl

Dlaczego lubimy zakłady bukmacherskie
5 (100%) 1 vote

Comments are closed.